niedziela, 29 listopada 2015

6 rano

W Dzień Niepodległości miałam okazję wstać o godzinie 5. Miałam autobus na 6:20. Wyrobiłam się wcześniej, więc choć do przystanku mam 8 min drogi, wyszłam za 20 minut.
Nawet nie wiecie jak super jest o 6 rano, w jesień, gdy na dworze jest jeszcze ciemno. Ulice są ciche. W żadnym oknie nie świeci się światło.
Wychodząc z mieszkania z małym plecaczkiem wyglądałam jakbym uciekała z domu Idąc klatką w dół spotkałam moją sąsiadkę, pewnie wracała z nocki. Gdy już wyszłam na dwór zaczęłam się zastanawiać, którą drogą iść, parkiem czy chodnikiem? Park - ciemno, drzewa, 50% szansy na to,  że ktoś mnie porwie i zakopie pod drzewem. Chodnik - wokół pełno monopolowych, dużo żu....pijanych panów, 50% szansy na to, że po drodze znajdę owego pijanego pana, który będzie mnie zaczepiał... hmm... co wybrać? No ale wybrałam PARK. Na szczęście obok parku stoją bloki, które były niedawno rementowane i, do których przyczepiono małe reflektorki - mają oświetlać park nocą. No to idę. W sumie nie bałam się, nie byłam zmęczona, byłam baaardzo podekscytowana. Przeszłam park, żyję, idę dalej. No i teraz sytuacja, której do dziś nie potrafię zrozumieć. Przy ulicy stał sobie zaparkowany samochód. Pootwierane wszystkie drzwi, od bagażnika też. A w środku kłócący się mężczyźni. Oceniam ich tak na 20-25 lat. I nagle jeden powiedział: "Czy czułbyś się bohaterem, gdybyś też tak pier***nął?" Nastała cisza. Chyba mnie wtedy zauważyli, bo pozamykali drzwi. No nic, idę dalej.
Wzdłuż głównej ulicy ciągną się bloki. Tak sobie trochę pozaglądałam ludziom przez okna do mieszkań. I co zobaczyłam? Zrzuconą firankę Pewnie kot.
Niedaleko przystanku znajduje się sklep otwarty całą dobę. Kierując się na przystanek zobaczyłam dwóch mężczyzn idących właśnie do tego sklepu, w rękach trzymali puste reklamówki. Dotarłam na przystanek, rozglądam się, a ze sklepu wychodzą ci panowie z napełnionymi torbami! Usłyszałam szklane butelki, więc pewnie alkohol, raczej nie kubuś play Podjeżdża jakiś autobus, a panowie wbijają do autobusu, jakby nigdy nic.
To była moja wspaniała opowieść jednej nocy, nie wiedziałam, że tyle ciekawych rzeczy dzieje się nad ranem, nocą.
To tyle, pa

sobota, 28 listopada 2015

08:01 - No comments

Cześć

Mam na imię Ula, Urszula. Choć to imię jest rzadkie, ja je lubię. Nawet bardzo :D Nie wyobrażam sobie żebym miała mieć inaczej na imię. Od czasu do czasu lubię sobie wpisać w Google "znaczenie imion Urszula". Wtedy można się bardzo podbudować :p W sumie te opisy do mnie pasują (jak skromnie haha jak zobaczycie znaczenie to zrozumiecie dlaczego skromnie).
Mieszkam w Polsce, na śląsku.
Interesuję sie fotografią, nie mam jakiegoś super sprzętu. Tylko telefon. Ale zawsze mam jakąś wizję w głowie :p Oprócz fotografii moją pasją jest taniec i aktorstwo. Nie chodzę na żadne zajęcia z tańca, jednak (!) zawsze mam jakąś wizję w głowie. Aktorstwo, teatr, publiczne wystąpienia - to jest to co kocham. Jeśli nie spełnię się jako aktorka, chciałabym zostać reżyserem. Ponoć mam talent plastyczny, ale nie lubię malować.
Uwielbiam dobrze zjeść :D Lubię czytać, moją ulubioną serią książek jest Pretty Little Liars. Uwielbiam!
Z muzyki lubię r&b, alternative r&b, indie rock, wszelkie takie melancholijne kawałki i takie tam podobne. Ulubieni wykonawcy/zespoły: Imagine Dragons, Amber Run, Sam Smith, Coals.
Uczę się angielskiego, niemieckiego i trochę kurdyjskiego. Jako 9-cio latka uczyłam się hiszpańskiego, ale mało udało mi się zapamiętać.
Oglądam bardzo dużo youtube'a. Głównie vlogi i beauty. Jakoś się nie maluje, ale lubię filmy beauty :p Nie wiem czemu.
Moim ulubionym powiedzeniem jest: "Damy radę. Jak nie my, to kto?"
No i... jestem dobrą obserwatorką. Lubię obserwować naturę, ludzi. Rozmyślać co się stanie z tymi wszystkimi ludźmi, gdy stracę ich z pola widzenia. Rozmyślać o ich życiu, czym się zajmują, jakim typem ludzi są.. i tak dalej, długo by wymieniać...
Tym optymistycznym akcentem zakończę ten wpis. Do zobaczenia!